Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Szanowny Użytkowniku,
Zanim klikniesz 'Przejdź do serwisu', prosimy o przeczytanie tej informacji.
Zgodnie z art. 13 ust. 1 ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r. (RODO), informujemy, iż Państwa dane osobowe zawarte w plikach cookies są przetwarzane w celu i zakresie niezbędnym do udostępniania niektórych funkcjonalności serwisu. W przypadku braku zgody na takie przetwarzanie prosimy o zmianę ustawień w stosowanej przez Państwa przeglądarce internetowej.
Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest GO-MEDIA, z siedzibą ul. Stanisława Betleja 12 lok 10, 35-303 Rzeszów, VAT-ID: PL792-209-42-66.
Podanie danych jest dobrowolne ale niezbędne w celu świadczenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
Posiada Pani/Pan prawo dostępu do treści swoich danych i ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, prawo do przenoszenia danych, prawo do cofnięcia zgody w dowolnym momencie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania, wszelkie wnioski dotyczące wskazanych powyżej praw prosimy kierować na adres email: gomedia@interia.pl.
dane mogą być udostępniane przez Administratora podmiotom: Netsprint S.A., Google LLC, Stroer Digital Operations sp. z o.o., w celu prowadzenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
podane dane będą przetwarzane na podstawie zgody tj. art. 6 ust. 1 pkt i zgodnie z treścią ogólnego rozporządzenia o ochronie danych.
dane osobowe będą przechowywane do czasu cofnięcia zgody.
ma Pan/Pani prawo wniesienia skargi do GIODO gdy uzna Pani/Pan, iż przetwarzanie danych osobowych Pani/Pana dotyczących narusza przepisy ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r.
klikmapa.pl
2. Szara barwność
Strona Główna





Licznik

20986

Księga

Dodaj do Księgi
Księga Gości

0

Archiwum

2012
Lipiec
Czerwiec
Marzec
Luty


lily-james-i-huncwoci



Dodaj do Ulubionych



Czytam i polecam:
Leksia
Jen
Jogi
Niuniek
Sharon Morgan
Olka
Bonnie
Anne
Avis i Lumos
Hope
Natalie


Ulubieni

malenka9209.blog4u.pl kiedys-pojme-to-wszystko.blog4u.pl
uczucia-pisane-slowem.blog4u.pl zielonooka.blog4u.pl


To jest prawdziwa przyjaźń - osłaniać innych nawet kosztem siebie.



2. Szara barwność

Kolejny rozdział. Miłego czytania;)

Nadzieja

serce

 

By nie spotykać się wystarczy siebie

unikać, by przestać myśleć osobie,

trzeba zabić w duszy magię

wspomnień, które zawsze powracają

wraz z zachodzącym słońcem...


 

Od czasu kiedy Lily odpisała na list Jamesa pisali do siebie prawie codziennie. Czerpała przyjemność z tej korespondencji. W Bromley nie miała zbyt wielu atrakcji a więc często się nudziła. Dlatego pisanie z Jamesem było czymś w rodzaju rozrywki, jednej z niewielu które miała podczas wakacji. Co prawda mogła pojechać do Londynu, ale po kilku takich wycieczkach znała już prawie wszystkie jego zakątki zresztą co można samej robić w tak wielkim mieście. Na dodatek upalne lato zmuszało wszystkich tych którzy na wakacje nigdzie nie wyjechali do pozostania w domu i to przy włączonej klimatyzacji. Niestety dom Lily nie był w coś takiego zaopatrzony, dlatego zastępowała to sobie lodami i zimnymi napojami. Ale każdemu a zwłaszcza nastolatce która przez dziesięć miesięcy była przyzwyczajona do ciągłego gwaru rozbrykanych uczniów trudno jest znosić nudną jednostajność. W końcu ile można zajadać lodów? Każdy czasem ma dość. Czasami przyłapywała się nawet na oczekiwaniu na jego list. I choć trudno było jej się do tego przyznać, to z niecierpliwością czekała na odpowiedź od niego. Nie spodziewała się po nim takiej wrażliwości, serdeczności i zrozumienia. Bardzo ją zaskoczył. Nie sądziła że kiedyś będzie z nim normalnie rozmawiać, (a tak właściwie to pisać) i była bardzo zaskoczona jednak coś ją do tego ciągnęło. Teraz kiedy okazał że ma ludzkie uczucia zaczęła dostrzegać w nim coś innego. Cechy które idealnie pasują do przyjaciela. Dobrego przyjaciela. Trochę ją to przerażało, ale nie potrafiła odmówić sobie przyjemności korespondowania z nim. Doskonale ją rozumiał,. W Hogwarcie miała wiele przyjaciół i przyjaciółek. Przez te pięć lat pomiędzy nimi pojawiły się tak silne węzły że jedno dla drugiego było w stanie zrobić wszystko. Każdy był inny więc z nikim nie spędzała czas tak samo. Remus doskonale ją rozumiał ale jeśli chodzi o radę to nigdy do niego po nią nie chodziła bo wiedziała że Remus wypapla wszystko Jamesowi i będzie miała jeszcze większy problem. Jednak bardzo lubiła się z nim uczyć, nigdy jej nie rozpraszał i świetnie tłumaczył niezrozumiałe tematy zwłaszcza z Obrony przed czarną magią, gdyż ona nie była z tego dobra. Ona natomiast jemu jak i innym tłumaczyła Eliksiry, Zaklęcia i Transmutacje. Pół roku temu poznała "mały futerkowy problem" Remusa. Od tamtej pory, co miesiąc po pełni opatrywała Syriusza, Petara i Jamesa gdyż oni nie mogli iść do skrzydła szpitalnego, bo nikt nie wiedział o ich zwierzęcych postaciach.Z Syriuszem często się sprzeczała, jednak traktowała go jak brata którego nigdy nie miała. Coś ich łączyło. On był odrzucony przez swoją rodzinę. Mimo że próbował to ukrywać, to widziała że strata bliskich bardzo go boli. Czuł się niezręcznie, zwłaszcza że Lily pochodziła z niemagicznej rodziny i również o niej rodzice mówili szlama. Jednak wiedziała że on nie jest taki. Zauważyła że pod tą grubą powłoką, pod którą próbuje się ochronić kryje się naprawdę wrażliwy i sympatyczny chłopak. Jeśli chodzi o Jamesa, jej stosunki do niego były przez pierwsze lata neutrale, czyli on pytał czy chce się z nim umówić-przy okazji robił z siebie idiotę- ona mu odmawiała. Rzadko myślała o nim, ale gdy już tak było to był dla niej tylko głupkiem, bezmyślnym idiotą, głupim debilem, napuszonym palantem, a nawet czasami po ich kłótniach wymyślała sto razy gorsze epitety. Co do jej przyjaciółek, z wszystkimi mieszkała w dormitorium. Mary Macdonald była szaloną i energiczną dziewczyną. Zawsze miała dziwne pomysły i będąc z nią nigdy nie można było liczyć na nudę. Lubiła ryzyko, ale nigdy z nim nie przesadzała. Jak to ona mówiła:potrafię w pewnym czasie dać rozsądkowi działać, w przeciwieństwie do Huncwotów. Starała się zawsze rozbawić znudzone towarzystwo i zazwyczaj jej się to udawało. Kolejną mieszkanką dziewczęcego dormitorium była Marlena McKinnon. Tak jak Lily pochodziła z rodziny mugoli i jej dziecięcym marzeniem było zostanie psychologiem. Mimo że na pierwszy rzut oka wyglądała na cichą dziewczynę, to ten kto dłużej ją znał wiedział że to szalona dziewczyna. Główną jej cechą, a raczej wadą był honor i raz danego słowa nie potrafiła złamać nawet gdyby czekała ją za to straszna kara. Jeśli chodzi o porady to nikt od razu nie potrafił jej wypowiedzi zrozumieć i ich sens przychodził dopiero po kilku minutach a nawet dniach. Jej psychologiczne morały czasami rozśmieszały koleżanki, czasami jednak do ich rozszyfrowania zabierali się grupką podczas gdy ona miała z tego niezłą zabawę. Jej jeszcze jednym znakiem rozpoznającym był niesamowity instynk dzięki któremu potrafiła przewidzieć każdą sytuację. Była jeszcze Alicja McKinsey która kochała się we Franku Longbottomie ale bała mu się o tym powiedzieć. Alicja była wesołą dziewczyną. Od jakiegoś czasu chciała wziąć sprawy sercowe Hogwartu w swoje ręce i swatała ze sobą kogo tylko się dało. Nie zawsze dobrze się to kończyło. Aby tego uniknąć musiała złożyć uroczystą przysięgę wobec wszystkich mieszkanek ich dormitorium że nigdy nie będzie próbowała ich swatać. Oprócz tego zawsze mówiła co myślała. Czasami to było fajne, ale zdarzało się że jej słowa potrafiły zranić. W ich dormitorium zamieszkiwała również Dorcas Meadows która potajemnie kochała się w Syriuszu choć może jeszcze nie zdawała sobie z tego sprawy, jednak przyjaciółki dobrze o tym wiedziały. Trudno było ją opisać. Była dziwna. A zarazem cudowne. Zawsze potrafiła znaleźć jakąś dobrą stronę w beznadziejnej sytuacji. Dziewczyny pytały ją jak ona to robi, na co odpowiadała że czyta dużo kryminałów. Czy to się ze sobą łączyło? Raczej nie. Ale Dorcas faktycznie była fanką czytania mugolskich kryminałów choć sama pochodziła z magicznej rodziny. Kiedyś Lily dostała od rodziców na święta właśnie taką książkę, jednak że ona w tym typie literatury nie gustuje, książka leżała sobie na szafce. No i tak właśnie podczas pewnego deszczowego dnia dorwała ją Dorcas i przeczytała. Od tego właśnie czasu czytała je nieustannie. Tak jak Lily kibicowała jej i Syriuszowi, tak i ona wierzyła że kiedyś James i Lily będą razem. Z powodu że wzdychała do Syriusza, nie przyjaźniła się z nim ponieważ gdy obok niej był nie potrafiła się na niczym skupić. Za to świetnie dogadywała się z Jamesem jednak postanowiła nie mieszać się miedzy niego a Lily i pozwolić mieszać losowi. Lily bardzo się cieszyła że ma takich przyjaciół. Zrobiła by dla nich wszystko. Jednak w Jamesie dostrzegła coś czego przedtem nie dostrzegła, coś co straciła tracąc Severusa. Taka szczerość i zaufanie jakim go obdarzyła była dla niej samej była mocno dziwiąca. Do nikogo w tak szybkim czasie się nie przekonała. Jednak była zadowolona, że ma kogoś kto ją rozumie.
Dzięki korespondencji z Jamesem czas jej szybko minął i nawet nie obejrzała się gdy minęła już połowa sierpnia. Jako że jej mama nie czuła się najlepiej, rodzice zrezygnowali z corocznego wyjazdu do Francji i przez całe wakacje nie odstępowali na krok Lily, chcąc się nacieszyć jej obecnością. Lily dostrzegała że coś się dzieje. Mama coraz szybciej się męczyła, często odpoczywała i długo spała. Na dodatek straciła przyjemność z gotowania czy pielęgnowania kwiatów. Pod jej oczami zaczęło pojawiać się coraz więcej zmarszczek, a średniej długości ciemne włosy zaczęły powoli siwieć. Również ojciec nie wyglądał najlepiej. Przez całe dnie czytała gazetę, oglądał telewizję lub słuchał radia, choć jeszcze podczas poprzednich wakacji trudno mu było usiedzieć w domu. Lily próbowała podpytać ojca co się dzieje, a on zapewniał ją że wszystko dobrze. Jednak ona wiedziała że nie wszystko jest dobrze, ale przestała już pytać o cokolwiek. Starała się za to jak najczęściej wyręczać rodziców. Ta sytuacja ustawiła ja na beznadziejnej pozycji: z jednej strony chciała jechać do Hogwartu, już nie mogła się doczekać spotkania przyjaciół, z drugiej jednak strony wiedziała jak bardzo jest rodzicom potrzebna, a gdyby wyjechała to nie mogła by im pomagać,a nie była pewna czy Petunia im pomoże. Ona owszem pozostawała w domu, jednak nie paliła się za bardzo do przejęcia domowych obowiązków za rodziców.

Skreśliła kolejny dzień na kalendarzu i zaszła do kuchni. Mama siedziała przy stole i czytała książkę.
-Co czytasz?-zapytała się jej, biorąc do ręki soczystą pomarańcze.
-Jakieś takie romansidło.
Jeszcze przez chwilę patrzyła na kartki książki, ale potem zamknęła się i spojrzała na patrzącą na nią córkę.
-Kiedy pojedziesz na zakupy do szkoły- zaczęła choć wczoraj Lily mówiła jej kiedy wybiera się na Pokątną. Wiedziała o tym, ale nie wiedziała jak zacząć rozmawiać na temat, o którym już dawno chciała ją poinformować.
-Jutro. Umówiłam się z Mary i Marleną. Nie mówiłam ci?
-Nie wiem. Może mówiłaś. No to już niedługo skończysz siedemnaście lat. Będziesz pełnoletnia w swoim świecie.
-No w końcu pokaże ci jak można przy pomocy magi umyć naczynia.
Uśmiechnęła się do matki. Mimo że uwielbiała gotować, sprzątanie kuchni i mycie naczyń było dla niej katorgą. Odkąd Lily wróciła z pierwszego roku w Hogwarcie i opowiedziała jej o wszystkich przydatnych zaklęciach których się nauczyła z utęsknieniem wyczekiwała osiągnięcia przez córkę pełnoletności, by w końcu mogła jej wszystko pokazać. Jednak teraz ta sytuacja nie była dla niej zabawna, ani pocieszająca.
-Tak. Już zastanawiałaś się kim zostaniesz?-znowu nie potrafiła otwarcie powiedzieć jej prawdy. Dlaczego wobec córki nie potrafiła być szczera?
-Jeszcze dokładnie nie wiem, ale planowałam iść na uzdrowiciela.
Odpowiedziała i zaczęła obierać pomarańcze. Zastanawiała się o co mamie chodzi. Gdyby to był tata, to z jego gestykulacji, tonu mówienia i mimiki twarzy poznała bycz czy chce przeprowadzić z nią poważną rozmowę, czy chce się poradzić, zdradzić jakąś tajemnice lub ponarzekać na wszystko i nic. Jednak po mamie nic nie mogła rozpoznać. Ona doskonale ukrywała swoje emocje.
-A jak tam badania?-zapytała się zanim zdążyła o tym pomyśleć. Tata powiedział jej to w tajemnicy. Ale mama w ogóle się nie zdziwiła ani nie zezłościła. Spojrzała na nią i uśmiechnęła się. Ale to był wymuszony uśmiech. Taki który nie sprawiał radości.
-Dobrze, to znaczy nie- mama zaczęła się plątać, tak jak gdyby nie wiedziała na jaką odpowiedź się zdecydować.-dobrze. Trochę za dużo cholesterolu mi wyszło, ale lekarz dał mi jakieś tabletki więc wszystko będzie dobrze.
Nie powie jej. Nie może tego zrobić. Ta wiadomość kazała by jej zostać w domu ale ona tego nie chciała. Nie chciała żeby nikt się nad nią nie litował nawet jeśli jest śmiertelnie chora. Nikomu nie powie. Nowotworu nie da się uleczyć. Jej choroba nikomu nie zmarnuje życia. Z trudem wysiliła usta do uśmiechu.
-To dobrze, bo się martwiłam. To ja pójdę się przejść. Trzeba coś kupić? Mogę wstąpić do sklepu.
-Chyba raczej nie. Chociaż możesz kupić czekoladę. Znalazłam w tej twojej gazecie taki fajny przepis na ciastka z czekoladą a u nas nie ma już nawet kostki.
-Dobrze. Mleczna może być?-krzyknęła Lily wracają ze swojego pokoju z pieniędzmi.
-Oczywiście. Ale weź dużą- powiedziała do córki, jednak nie była pewna czy ona to usłyszała.

Lily w sklepie oprócz czekolady kupiła sobie butelkę soku i jabłko, a następnie skierowała się w stronę parku. Usiadła na ławce i zaczęła wspominać jak jeszcze kilka lat temu zanim dowiedziała się że jest czarownicą bawiła się tu z siostrą, jak w wakacje spędzała tu czas z Severusem. A teraz siedzi tu sama. Spojrzała na grupkę dzieci których mama wyprowadzała z parku. Czasami chciałaby być dzieckiem. Nie musiałaby się niczym przejmować, nic by ją nie obchodziła tylko cały czas by się bawiła. Ale nie zapomniała o tym że teraz, w tej chwili siedzi w paku na ławce podczas wakacji, a kiedy one się skończą zacznie się kolejny rok nauki w Hogwarcie a tam zobaczy swoich przyjaciół. I Jamesa. Nie do końca była pewna czy chce go zobaczyć. Pisanie z nim to jedno a spokojna rozmowa z nim to drugie. I to jakoś nigdy nie leżało w ich naturze. Trzeba powiedzieć jasno: nie pamięta żeby kiedyś z nim spokojnie rozmawiała. Najpierw się kłócili, potem ona do niego się nie odzywała, potem znowu się kłócili i tak w kółko. Zastanawiała się czy ta korespondencja coś zmieni. Czy będą potrafili normalnie ze sobą rozmawiać, bez żadnych kłótni, wrzasków.
Delikatnie odpychała się nogami siedząc na huśtawce i wpatrując się w błękitne niebo. Nie wiedziała ile tak siedziała. Przy zamkniętych oczach i słuchaniu otaczającego ją świata straciła poczucie czasu. Gdy otworzyła w końcu oczy park opustoszał i powoli zaczęło się ściemniać. Już miała wstawać gdy dostrzegła  w powietrzu białego ptaka zbliżającego się do niej. Po kilku sekundach rozpoznała w nim Corin, jej śnieżną sowę. Usiadła jej na ramieniu i wyciągnęła nóżkę umożliwiając odwiązanie listu. Po charakterze pisma od razu wiedziała kto jest nadawcą. Uśmiechnęła się na samą myśl o nim i zaczęła czytać.

Droga Lily! 
Chciałem napisać "Kochana Lily" ale
chyba nie byłabyś tym zadowolona.
Mam dla ciebie pewną propozycje.
Słyszałem że jutro spotykacie się
na Pokątnej. Nie pytaj od kogo bo
i tak ci nie powiem gdyż jej to
obiecałem. Mam nadzieję że się nie
gniewasz. Ale tym będziemy się
martwić później. Chciałem zapytać
czy możemy się do was dołączyć?
No wiesz ja, Syriusz i Remus.
Petera nie będzie. To jak możemy?
Odpowiedz jak najszybciej.
Już nie mogę się doczekać.

             Twój James




Pierwszą radość po przeczytaniu listu przytłoczyła mieszanka niepewności i strachu przed spotkaniem z nim. Owszem zmienił się, wiedziała to ale nie była pewna czy to nie jest chwilowa zmiana. Nie potrafiła mu zaufać bo bała się odtrącenia. Wiedziała jak boli strata przyjaciela, nie chciała doświadczać tego jeszcze raz. Z drugiej strony chciała go zobaczyć, porozmawiać z nim. Chęć która ją do tego namawiała nie była jednak tak duża by zagłuszyć gł9os który pojawiał się w jej głowie gdy tylko Potter się zmieniał. Miała za mało silnej woli żeby przeciwstawić się własnemu rozumowi. I choć serce było dla Jamesa bardziej łaskawsze to jednak rozum ostatecznie zwyciężał. Widziała zmianę w Jamesie. Ktoś może być zdziwiony że przekonała się do niego po kilku listach, ale ona posiadała tę specyficzną cechę że po kilku słowach wyczuwała charakter człowieka. Znała swoich przyjaciół na tyle długo że bez problemu widziała gdy są szczęśliwi, chcą coś ukryć czy mają problem. Wolnym krokiem skierowała się w kierunku jej domu. Gdy już wróciła rodzice zjedli kolacje. Ona jako że nie miała na nią ochoty od razu poszła do pokoju. Umyła się i gdy już miała zamiar kłaść się spać zauważyła list od Jamesa. Szybko wzięła pióro jakby obawiała się że się rozmyśli i zaczęła pisać. Skończywszy przeczytała jeszcze raz tekst:

       Drogi Jamesie!
Bardzo chętnie się z wami spotkamy.
Ja będę na Pokątnej około dwunastej a dziewczyny
pisały mi że też tak będą więc może spotkamy się wszyscy
w dziurawym Kotla bo nie ma sensu żebyśmy
szukali się po całej ulicy Pokątnej.
                   Do jutra!
                       Lily.



Zwinęła list i przypięła do nóżki Corin. Ta lekko oburzona wyprawą w dość późny wieczór wzbiła się w powietrze i już po kilku chwilach zniknęła za oknem. Znowu naszły ją wątpliwości. Ale tym razem jakaś tajemnicza siła przezwyciężyła je. " W końcu mam prawo być szczęśliwa. Jeśli James okaże się być dalej tym zarozumiałym palantem to po prostu nie będę z nim rozmawiać. To tylko spotkanie w gronie przyjaciół. Nie ma się czego obawiać." I już uspokojona zasnęła.



Głosuj (1)

gladys21 22:51:24 8/02/2012 [Powrót] Komentuj



Ah .. Nie było do końca kolorowo, strasznie szkoda mamy Lily. A jeśli chodzi o Jamesa to myślę, że się zmienił. No cóż zobaczę w kolejnym rozdziale :) Lecę czytać :))
sharonmorgan.blog.onet.pl 11:54:18 9/02/2012
178-36-213-85.adsl.inetia.pl | brak www IP: 178.36.213.85