Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Szanowny Użytkowniku,
Zanim klikniesz 'Przejdź do serwisu', prosimy o przeczytanie tej informacji.
Zgodnie z art. 13 ust. 1 ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r. (RODO), informujemy, iż Państwa dane osobowe zawarte w plikach cookies są przetwarzane w celu i zakresie niezbędnym do udostępniania niektórych funkcjonalności serwisu. W przypadku braku zgody na takie przetwarzanie prosimy o zmianę ustawień w stosowanej przez Państwa przeglądarce internetowej.
Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest GO-MEDIA, z siedzibą ul. Stanisława Betleja 12 lok 10, 35-303 Rzeszów, VAT-ID: PL792-209-42-66.
Podanie danych jest dobrowolne ale niezbędne w celu świadczenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
Posiada Pani/Pan prawo dostępu do treści swoich danych i ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, prawo do przenoszenia danych, prawo do cofnięcia zgody w dowolnym momencie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania, wszelkie wnioski dotyczące wskazanych powyżej praw prosimy kierować na adres email: gomedia@interia.pl.
dane mogą być udostępniane przez Administratora podmiotom: Netsprint S.A., Google LLC, Stroer Digital Operations sp. z o.o., w celu prowadzenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
podane dane będą przetwarzane na podstawie zgody tj. art. 6 ust. 1 pkt i zgodnie z treścią ogólnego rozporządzenia o ochronie danych.
dane osobowe będą przechowywane do czasu cofnięcia zgody.
ma Pan/Pani prawo wniesienia skargi do GIODO gdy uzna Pani/Pan, iż przetwarzanie danych osobowych Pani/Pana dotyczących narusza przepisy ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r.
klikmapa.pl
3. Spotkanie
Strona Główna





Licznik

20984

Księga

Dodaj do Księgi
Księga Gości

0

Archiwum

2012
Lipiec
Czerwiec
Marzec
Luty


lily-james-i-huncwoci



Dodaj do Ulubionych



Czytam i polecam:
Leksia
Jen
Jogi
Niuniek
Sharon Morgan
Olka
Bonnie
Anne
Avis i Lumos
Hope
Natalie


Ulubieni

malenka9209.blog4u.pl kiedys-pojme-to-wszystko.blog4u.pl
uczucia-pisane-slowem.blog4u.pl zielonooka.blog4u.pl


To jest prawdziwa przyjaźń - osłaniać innych nawet kosztem siebie.



3. Spotkanie

 

 

Szczęściem jednego człowieka jest drugi

człowiek.


Jean-Paul Sartre

 


 

Prawdziwy przyjaciel to nie ten, który

odwala za ciebie całą robotę, ale ten,

który uświadomi ci, że wszystko możesz

zrobić sam.

 

 

 

Nadziejaserce

Obudził ją stukot w szybę. Z niemałym trudem otworzyła oczy i spojrzała na średniej wielkości sowę siedzącą na parapecie. Sowa zniecierpliwiona co kilka sekund pukała w okno nie zauważając że Lily już się obudziła. Gdy tylko otworzyła okno wleciała przewracając przy okazji ramkę ze zdjęciem stojącą na biurku pod oknem i usiadła na komodzie. Zastanawiając się czyja to sowa poprawiła zdjęcie i spojrzała na swojego gościa. Rudawo-brązowe upierzenie kontrastowało z jaśniejszym kolorem w okół oczu. Pod względem wyglądu sprawiała bardzo miłe wrażenie. Niestety tylko pod tym względem, o czym przekonała się podchodząc do niej. Chciała ją pogłaskać jednak sowa zamachała złowrogo skrzydłami i jeszcze wyżej uniosła nóżkę z listem pokazując że bardzo jej się śpieszy. Już mniej delikatnie odwiązała list jednak gdy zobaczyła że sowa spogląda tęsknie na miseczkę z wodą Corin, okazała jej życzliwość podając wodę i kilka ciastek. Usiadła i obserwowała jak sowa najpierw niepewnie patrzy na pojemniczki ale po chwili pochłania je z apetytem. Dopiero gdy zobaczyła pieczęć Hogwartu na kopercie przestała patrzyć na poczynania sowy i zajęła się otwieraniem listu. Zdziwiona wpatrywała się w nagłówek. Kompletnie zapomniała że podczas wakacji mają przyjść wyniki sumów.

WYNIKI EGZAMINU POZIOM STANDARDOWYCH UMIEJĘTNOŚCI
                                             MAGICZNYCH

Oceny pozytywne - Wybitny (W), Powyżej oczekiwań(P),Zadowalający(Z)
Oceny negatywne - Nędzny(N), Okropny(O), Troll(T)

LILIANNA SUSAN EVANS OTRZYMAŁA:
Astronomia – W
ONMS – P
Zaklęcia – W
OPCM – P
Zielarstwo – W
Historia magii – W
Eliksiry – W
Transmutacja – W
Starożytne runy -W

 
                                             GRATULUJEMY!!!   
Informujemy, że dostała pani  siedem  ocen Wybitnych dwie oceny Powyżej oczekiwań.
Każda osoba musi wybrać cztery przedmioty, obowiązkowo i jeśli chce kilka dodatkowych.Może również kontynuować wszystkie przedmioty dostępne w naszej szkole.


                                                                                                                       Z poważaniem
                                                                                                      Profesor Minerva McGonagall




Poszło jej lepiej niż przypuszczała. Nawet z OPCM dostała powyżej oczekiwań. Będzie musiała podziękować Remusowi. Zadowolona cicho podśpiewując odświeżyła się w łazience i zeszła do kuchni. Mama jak zwykle krzątała się przy kuchence, tata czytał gazetę, a Petunia bawiła się łyżeczką. 
-Dzień dobry! Przyszły dzisiaj wyniki SUMów.
Rodzice i Petunia spojrzeli trochę zdziwienia na nią. Dopiero po kilku chwilach zrozumiała że oni po prostu nie rozumieją co to są te sumy.
-No moich egzaminów które pisałam jeszcze w szkole. Chcecie zobaczyć?
-Tak oczywiście kochanie.
Tata uśmiechnął się i spojrzał na kartkę którą mu podała.
-A co to znaczy ten skrót OPCM?
-Obrona przed czarną magią.
-A ONMS?
-Opieka nad magicznymi stworzeniami.
Wzięła do ręki grzankę i zaczęła przeglądać mugolską gazetę. Rodzice po zapoznaniu się z jej wynikami pochwalili ją a potem wrócili do przerwanych zajęć. Petunia coś bąknęła o uczeniu się głupot i dalej bawiła się łyżeczką. Co chwile obracała kartki gazety czytając tylko nagłówki artykułów. Odkąd dowiedziała się o magii, mugolski świat nie interesował jej tak jak kiedyś. Spojrzała na datę ukazania: miesiąc temu. Odłożyła ją i wzięła dzisiejszą, tę którą tata jeszcze nie zdążył przeglądnąć. Od razu w oczy rzucił jej się artykuł na pierwszej stronie. Gdy przeczytała tytuł ręka która wcześniej automatycznie co jakiś czas przybliżała rumianą grzankę do ust, zastygła w powietrzu.

"Zawalenie się najwyższego budynku w Londynie.
Zła konstrukcja czy cud?"
 


"Dnia 16 sierpnia około godziny dwudziestej zawaliła się znana wszystkim Wieża Północna,
wybudowana jeszcze w czasach kolonizowania Ameryki na cześć ówczesnego władcy.
-Ta wieża nie powinna się zawalić. Była zbudowana z najtwardszych skał sprowadzanych
aż z południowych obszarów Ameryki i konstruowana przez najznakomitszych architektów
-opowiada Rzecznik Ochrony Zabytków Historycznych. Rozpad wieży zniszczył ponad sto
pojazdów w tym też autobusów i tramwajów, cztery budynki:Pocztę, Galerię Sztuki,
Restaurację "Amigos" i Główną Księgarnię. Około pięćdziesiąt osób przebywających
w chwili tragedii zginęła a ponad siedemdziesiąt zastało rannych lub ciężko rannych.
Zniszczone są chodniki, ławki, lampy i rośliny rosnące w pobliżu.
Zniszczono również dokumentacje stowarzyszeń i fundacji tam mieszczących się.
Wszyscy zastanawiają się jak mogło do tego dojść.

-Trudno jest mi w tej chwili stwierdzić przyczynę tej katastrofy.-wypowiada się
archeolog zajmujący się podniszczonymi zabytkami-Na pewno będą prowadzone
liczne badania które mam nadzieję pozwolą nam ją określić.

Na pewno o 16 sierpnia tego roku trudno będzie zapomnieć.
-Ta tragedia boli nas wszystkich. Cały rząd łączy się z rodzinami ofiar.
Teraz kiedy już minął pierwszy szok zrobimy wszystko co w naszej
mocy aby pomóc cierpiącym.-premier jest głęboko wstrząśnięty tą katastrofą.

Z bólem w sercu wspominamy ofiary tego jakże bolesnego wydarzenia.
Mamy nadzieję że dzięki badaniom naukowców uda nam się nie dopuścić
do kolejnego takiego wydarzenia. Cokolwiek to było, pokonało Wieże której
ani Napoleonowi ani Hitlerowi nie udało się zdobyć."

 


Długo wpatrywała się w tekst aż doszło do niej co się stało. Dobrze znała ten budynek. Kiedy była małą dziewczynką rodzice zabrali ją tam. Wieża była zbudowana w dość starym stylu. Nie znała się na sztuce tyle aby określić z jakiego okresu pochodzą wszelkie ozdoby. Zresztą nigdy nie interesowała się zabytkami, nawet magicznymi a Historię Magii zaliczyła tylko dzięki samopiszącemu pióru który robił notatki podczas gdy ona z całej siły próbowała nie zasypiać lub robiła inne bezsensowne rzeczy.
-Tato widziałeś?
Podała ojcu gazetę i spojrzała na niego.
-Matko jak to się mogło stać?
-Co takiego Marks?- zapytała zaciekawiona mama podchodząc do męża
-Zawaliła się Wieża Północna.
-Że co?!-Mama niedowierzając wyrwała tacie gazetę z ręki.-Jak to się mogło stać?
-Nie mam pojęcia.
-Ale przecież to niemożliwe!
-Wiem Mary. Nie wiem jak to się stało. Dobrze że nikogo znajomego tam nie było-powiedział patrząc na listę ofiar zamieszczoną na kolejnej stronie.
Lily przysłuchiwała się rozmowie rodziców i nieprzytomnym wzrokiem patrzyła na bukiet kwiatów stojący na stole. Trudno było powiedzieć o czy właściwie teraz myślała. Gdy dostrzegła zegarek szybko podniosła się z miejsca przewracając przy okazji krzesło.
-Jejku! Już tak późno!
-Co się stało?-zapytał ojciec patrząc jak córka niecierpliwym ruchem poprawia krzesło i szybko dopija sok.
-Zapomniałam że na dwunastą jestem umówiona w Dziurawym Kotle z dziewczynami. Nie mogę się spóźnić!- jeszcze usłyszała jak Petunia prycha na nazwę Dziurawego Kotła a potem już biegła po schodach do swojego pokoju. Zostało jej trzydzieści minut. Do Londynu miała przyjechać autobusem ale niestety w pięć minut nie zdąży dojść na przystanek i jeszcze się ubrać. Poszła do łazienki i stanęła przed lustrem. Zaczęła robić sobie delikatny makijaż i się czesać ale po chwili doszło do niej że wszystko na nic - nie zdąży! Usiadła na krześle i zakryła twarz dłońmi. Jak mogła o tym zapomnieć! A tak bardzo chciała ich wszystkich zobaczyć. Zwłaszcza dziewczyn no i Remusa w końcu musi mu kiedyś podziękować za to że tłumaczył jej tą OPCM. Brakowało jej również Syriusza. Uwielbiała się z nim droczyć, ale mimo to traktowała go jak brata. Chciała również zobaczyć Jamesa. Wszystko na nic. Następny autobus będzie dopiero za dwie godziny a jak już w końcu dotrze to wszyscy się rozejdą. Nawet tata nie może jej zawieść bo auto stoi u mechanika już ponad tydzień. Jak można inaczej dotrzeć do Londynu? No tak magia! Ale przecież deportować się nie może. Kominka nie podłączy do sieci Fiuu bo to trzeba było by uczynić w Ministerstwie, a żeby do niego dotrzeć również najpierw trzeba udać się do Londynu. Myśl! Przecież jest jeszcze Błędny Rycerz. Co prawda nigdy nim nie jechała ale Alicja mówiła że to bardzo szybka komunikacja. Wspomniała coś jeszcze o zawrotach głowy, ale że to kompletnie nic wspólnego nie miało Lily to zlekceważyła. Zresztą nieważne czy spóźni się dziesięć minut czy będzie na czas. Ważne że będzie. Wybiegła z łazienki, wzięła różdżkę i wcześniej spakowaną torbę i wyszła z domu. Gdy już stanęła na chodniku, wyciągnęła różdżkę, oczywiście najpierw upewniając się że nikt nie idzie i podniosła ją do góry. Po kilku sekundach pojawił się piętrowy pojazd podobny do mugolskich autobusów. Zatrzymał się przed nią i chudy mężczyzna zaprowadził ją do środka. Wewnątrz stały łóżka, a na środku wisiał kryształowy żyrandol.
-To dokąd panienka chce jechać?
-Do Dziurawego Kotła- odparła i przerywając obserwacje wyciągnęła z kieszeni obok kilka monet. Gdy dostała bilet, zapłaciła ale nie zdążyła usiąść. Autobus ruszył tak gwałtownie że upadła na jedno z łóżek. Za każdym gwałtownym skrętem leciała w przeciwne s trony, a łóżko na którym siedziała z racji że było na kółkach jechało razem z nią. Żyrandol kołysał się tak że przez chwile myślała że spadnie, jednak gdy nic się nie działo przestała o tym myśleć i skupiała się na tym aby jak najwolniej jeździć po autobusie.
-Dziurawy Kocioł!- krzyknął chudy mężczyzna gdy pojazd znowu gwałtownie się zatrzymał a Lily wraz z łóżkiem poleciała do przodu. Wysiadła z autobusu cicho obrażając wszystkich którzy mają z nim cokolwiek do czynienia i obiecując sobie że już nigdy do niego nie wsiądzie. Spojrzała na zegarek. 11:50. A więc jechała tylko pięć minut! Ostrożnie uchyliła drzwi i weszła do środka. Poczuła zapach kremowego piwa i ognistej whisky. Przy stołach siedzieli czarodzieje w szatach. Niektórzy czytali Proroka Codziennego, inni rozmawiali ze sobą wzajemnie a jeszcze inni przysypiali przy stolikach. Gdy już rozejrzała się po całym wnętrzu i nie zauważyła swoich przyjaciół podeszła do baru.
-Co podać panieneczko?
-Ma pan może jakiś sok? Albo nie wodę. Czystą wodę z lodem.
-Co tak skromnie-zapytał z uśmiechem pulchny mężczyzna różdżką wypełniając wodą szklankę
-Coś innego mogłabym od razu zwrócić. Jejku. Na drzwiach Błędnego Rycerza powinno być jakieś ostrzeżenie typu "Szkodliwe dla życia i zdrowia!"- powiedziała zawiedziona i kilkoma łykami wypiła całą szklankę wody.
-Pierwszy raz?
-Pierwszy i ostatni!
Barman uśmiechnął się do niej i ponownie napełnił jej szklankę wodą. I teraz również woda zniknęła tak szybko ja poprzednio. Siedziała wpatrując się raz w drzwi, raz w zegarek. Reszta była spóźniona już pięć minut. Nagle drzwi się otworzyły i wszedł Remus.
-Cześć. Podbiegła do niego
-Hej Lily. Przepraszam że się spóźniłem, ale zgubiłem się nieco w Londynie. Już wszyscy są?
-Nie tylko ja jestem.
-To chodź. Usiądź my gdzieś. Przecież nie będziemy tak stać.
Zajęli wolny stolik.
-Chcesz coś do picia czy jedzenia?
-Nie. Po podróży Błędnym Rycerzem mogę wszystko zwrócić. Jeszcze mi się kręci w głowie!
-Jechałaś Błędnym Rycerzem?! Przecież to najgorszy środek transportu!
-Wiem. Ale nie miałam innego wyjścia. Spóźniłam się na autobus a bardzo chciałam się z wami wszystkimi spotkać.
-Z Jamesem też?
-Z wszystkimi.- odpowiedziała trochę niepewnie
-Serio?-spojrzała na niego i zwiesiła głowę.
-To znaczy nie wiem. Trochę boję się.
-Czego?- no tak. Zapomniała jednej rzeczy: Nigdy nie zwierzać się Remusowi! Po pierwsze od razu wygada Jamesowi, a po drugie to taki tym człowieka przy którym nie można przestać mówić aż pozbędzie się wszystkiego co leży na sercu człowieka. Nie myślcie sobie że czarował żeby osoba z którą rozmawia nie mogła przestać mówić. Po prostu zadawał takie pytania, na które nie można było udzielić krótkiej nic nie znaczącej odpowiedzi.
-Oh! Przecież wiesz jaki to zapatrzony w siebie palant. Po prostu...-przerwała. Nie wiedziała co ma mu powiedzieć.  On jednak dokończył za nią
-Boisz się mu zaufać. Boisz się że cię zrani. Ale zrozum Lily nie możesz się bać. Tylko po prostu zrób dokładnie to co mówi ci serce.
-Łatwo ci mówić. Ale zmieńmy temat. Dostałeś już wyniki sumów?
-Tak, przyszły dzisiaj. Jak ci poszło?
-Całkiem nieźle. Siedem wybitnych!-wykrzyknęła do niego z uśmiechem- i nawet z OPCM dostałam powyżej oczekiwań! Wiesz że to twoja zasługa? Gdyby nie ty to pewnie dostałabym okropny a może nawet trolla.
-Nie przesadzaj. Jesteś z tego całkiem dobra!-powiedział, ale gdy tylko spojrzała na niego wątpiącym wzrokiem poprawił się- no może trochę masz braki. Ale szybko się uczysz. No i to nie jest tylko moja zasługa. Syriusz mówił mi że również z tobą ćwiczył.
-No tak muszę mu również podziękować.
-A ja tobie. Gdyby nie ty to oblałbym eliksiry!
-Teraz to ty przesadzasz. Jesteś z tego całkiem dobry. Ale na przyszłość radzę dobrze czytać wskazówki z książki- uśmiechnęła się na wspomnienie wybuchu który spowodował Remus gdyż źle przeczytał instrukcje. On również się uśmiechnął. Zdawało jej się że coś zaczął mówić, ale niedosłyszała gdyż właśnie w kominku obok pojawiły się zielone płomienia a z nich wyłonił się Syriusz a za nim James.  Syriusz uśmiechnął się do nich i zamiast jakiegoś słowa powitania krzyknął:
-Zdałem! Widzicie zdałem! A ty Lilka mówiłaś że jeśli się nie przyłożę to nie zdam! A zdałem. Z OPCM dostałem wybitny, a z eliksirów powyżej oczekiwań. Lilka jesteś cudowna! Dzięki-podszedł do  niej i uścisnął ją tak mocno że nie mogła przez chwilę oddychać.
-Dobrze już. Cieszę się że ci się udało. Ale ja też dziękuję tobie. Zaliczyłam OPCM na powyżej oczekiwań.
-Nie ma sprawy. Boże Lilka co ja bym bez ciebie zrobił!- i kolejny raz ją przytulił.
-Dobra, dobra wystarczy już!- po raz pierwszy odezwał się James. Spojrzał na przyjaciela trochę jakby z wyrzutem, a potem na nią i uśmiechnął się szeroko- cześć Lily.
-Hej.- trzeba przyznać że uśmiech miał słodki. Pewnie liczył na jakiś czuły , przyjacielski gest, i pewnie by się doczekał gdyby nie czwórka dziewcząt które z hałasem weszły do pomieszczenia.
-Lily!-krzyknęła Mary i przytuliła ją. W jej ślady poszły pozostałe i otoczyły, mocna ściskając Lilkę.
-Hej ona ma żyć! A kto mi pomoże przy OWTMach? Też chcę je zaliczyć!
-Ale ty jesteś egoistą Black.-Powiedziała do niego Mary, ale trochę rozluźniła uścisk.
-Wcale nie!
-Wcale tak!-no i się spotkali. Mary z Syriuszem nigdy nie rozmawiała. Oni się za sobą przedzierali. Robili sobie na złość. Był to ich sposób odreagowania, coś co powtarzane często stało się wręcz rytuałem.
-Nie!
-Tak!
-Nie!
-Przestańcie w końcu!-krzyknął Remus którego nerwy najszybciej ponosiły.-Chodźcie już.
Przeszli do kolejnego pustego pomieszczenia i Remus stuknął różdżką w kilka cegieł. Po chwili ukazało się wejście na zatłoczoną ulicę Pokątną. Jednak nie zaskoczeni tym faktem przeszli przez nie rozglądali się po wystawach.
-No to gdzie idziemy?- zapytała Lily nie mogąc oderwać oczu od sklepiku z różnymi zwierzętami magicznymi. Były tam wszystkie gatunki domowych pupili począwszy na kotach i psach, przez szczury i smoki, a nawet mugolskie chomiki i świnki morskie skończywszy na miniaturkach smoków.
-Ja muszę kupić sobie pergamin, pióro, no i oczywiście książki. A no i przydałby mi się nowy kociołek na eliksiry.
Lilka uśmiechnęła się. Po spowodowanym przez niego wybuchu wypalił się spód kociołka i musiał do wakacji korzystać ze szkolnego.
-No to najpierw chodźmy do księgarni Esy- Floresy. A potem się zobaczy.-i razem z resztą przyjaciółek skierowała się w odpowiednim kierunku. Szeptały cicho i co chwila wybuchały śmiechem. Chłopcy którzy ruszyli za nimi patrzyli się na nie krzywo
-I z czego one tak się śmieją?-zapytał Syriusz po kolejnym wybuchu śmiechu
-A skąd ja to mam wiedzieć? Przecież nie jestem dziewczyną.-oburzył się Remus, ale tylko wzruszył ramionami i poszedł za dziewczynami. James zostawił w tyle Syriusza i dogonił Remusa.
-Lunio?
-Co?
-O czym rozmawiałeś z Lily?
-Kiedy?- zapytał jednak dobrze znał odpowiedź. Lilka mu się w pewnym sensie zwierzyła, choć prawdę mówiąc to on ją do tego tak jakby zmusił, ale jednego był pewien: nie powinien tego nikomu mówić. A zwłaszcza Jamesowi. Ale z drugiej strony on był jego najlepszym przyjacielem i jeśli zdecydowałby się komuś powiedzieć to właśnie jemu. Podczas gdy wewnątrz Remusa toczył się moralny bój, James który nie zdawał sobie z tego sprawy brnął dalej
-No zanim my przyszliśmy.
-A o niczym szczególnym.
-Remus...nie kręć...nie chcesz mi powiedzieć
-Nie czemu niby? Dziękowała mi za pomoc przy OPCM a ja jej za eliksiry. No i tak ogólnie o sumach.
-A mówiła coś o mnie?
-Nie-James spojrzał na niego i pod wpływem tego Remus nie potrafił okłamać przyjaciela-to znaczy tak,  jejku nie, nie wiem..-zaczął się plątać.
-Nie wiesz co ci mówiła?
-Nie pamiętam dokładnie.
-Jasne. Lepiej było by gdybyś powiedział że ona ci nie pozwoliła, albo coś w tym stylu. Jak chcesz kłamać to najpierw się tego naucz.
-James! Po prostu głupio się czuję najpierw słuchając jej a potem powtarzając to wszystko tobie. Postaw się w mojej sytuacji.
-Wiem. Przepraszam. Ale nie wiem co zrobić żeby ona zobaczyła że mi na niej zależy. Przez całe wakacje za nią tęskniłem, już nie mogłem się doczekać kiedy się spotkamy a teraz co? Nic. Po prostu nie wiem. Syriusz mówił mi żebym o niej zapomniał. Ale ja nie potrafię. Cały czas jest w mojej głowie, cały czas widzę jej twarz, włosy, uśmiech.  Co mam zrobić żeby mnie zauważyła?
-Ona przecież cię widzi. I wiesz, najlepiej nic nie rób. Po prostu bądź sobą. Bo takie próby zwrócenia na siebie jej uwagi działały w drugą stronę. Pokaż jej jaki jesteś naprawdę.
-Serio?
-Serio-uśmiechnął się do niego. Wiedział że dla Jamesa Lily nie jest tylko dziewczyną. Ona jest dla niego najważniejsza. I miał nadzieję że jeszcze kiedyś będą razem. Bo mimo że są całkiem inni to doskonale się dopełniają, dogadują i pasują do siebie.
Gdy doszli już do księgarni i zakupili wszystkie potrzebne książki, Syriusz z Jamesem poszli pooglądać miotły, Remus z Lily i Marleną poszli do odpowiedniego sklepu po kociołek, a Dorcas z Mary i Alicją udały się po nową szatę dla Mary.
-To dziwne.-odezwała się Dorcas podczas gdy Mary mierzyła szatę.
-Co jest takiego dziwnego?
-Lilka jeszcze ani razu nie nawrzeszczała na Jamesa. A przecież w Hogwarcie robiła to cały czas. Tak jak Mary z Syriuszem.
-Wcale że nie. Mary z Syriuszem docinają sobie dla przyjemności. Nie zauważyłaś? Dla Mary dzień bez kłótni z Syriuszem to dzień stracony. A Lily wrzeszczy na Jamesa bo zachowuje się niepoważnie, jak jakiś dzieciak. Założę się że gdyby zachowywał się choć trochę normalniej to Lily traktowała by go całkiem inaczej.
-A ja Lilkę rozumiem.-powiedziała Mary gdy już wyszły ze sklepu i skierowały się w miejsce gdzie miały spotkać z przyjaciółmi- James jest taki sam jak Black! Arogancki, napuszony, idiotyczny, nieambitny, niezrównoważony. Zachowują się jak duże dzieci!
-Ale twoje życie bez kłótni z Syriuszem nie miało by sensu, czyż nie?-powiedziała Dorcas uśmiechając się triumfująco do Alicji.
-Wcale że nie. Dla mnie Black może w ogóle nie istnieć. To debil, idiota, głupek, palant...
-Lubisz go
-Wcale że nie. Nienawidzę go. Duże dziecko!
-Uwielbiasz go!
-Wcale że nie. Przestań Alicja. To jest głupie. Ale za to ty- zwróciła się do Dorcas- podkochujesz się w nim.
-W Jamesie? Zwariowałaś? On nikogo poza Lilką nie widzi!
-Nie w Jamesie. On to w ogóle jest już stracony. Lilka nigdy nie zwróci na niego uwagi, a on tego nie rozumie. Chodzi mi o Syriusza. Czerwienisz się na jego widok!
Jednak Dorcas nie zdążyła powiedzieć nic na swoją obronę do dyskusji włączyła się ponownie Alicja.
-Skąd wiesz że Lily nie da mu szansy? Mi się wydaje..
-Oh daj spokój! Lily z Jamesem? Nie bądź śmieszna!
-A czemu niby nie? Gdy tylko oczywiście przestanie zachowywać się jak idiota!
-On jest idiotą! Zapomniałaś?
-Nie, on tylko zachowuje się jak idiota. Tak naprawdę to jest inny.
-Inny?
-A kiedy ostatnio latał za dziewczyną przez cztery lata i mimo wszystkich koszy które mu Lily dała on dalej za nią lata?
-Tak ale przy okazji miał z milion dziewczyn!
-Przecież nie obiecywał jej czystości dopóki się z nim nie umówi! A poza tym ile z nimi był? Najdłużej tydzień!
-Dwa-wtrąciła Dorcas.
-Nie ważne. To że się nimi bawił jeszcze gorzej wpływa na opinię Lilki.
-No ale każdy może dostać drugą szansę.
-A co ty tak go bronisz?
-Po prostu myślę że pasowali by do siebie
-Lilka i James? Nie bądź śmieszna! Daj już z tym spokój. Jeśli chcecie wiedzieć to Lily podoba się Jerremu Hamiltonowi z Ravenclawu.
-Temu przystojniakowi? Serio? Skąd o tym wiesz?
-Spotkałam go na wakacjach i zapytał się mnie czy nie poznałabym go z Lilką.
-Serio?-Dorcas nadal nie mogła w to uwierzyć. Jednak była bardzo szczęśliwa że jej przyjaciółka podoba się najprzystojniejszemu chłopakowi w szkole. Alicja natomiast nie dzieliła entuzjazmu Dorcas. Od drugiej klasy, odkąd James zaczął uganiać się za Lily kibicowała im i wcale jej się nie spodobało że Lily będzie się spotykała z kimś innym. Nawet jeśli miałby to być najprzystojniejszy chłopak na ziemi. Przyjaciółki miały różny stosunek do Jamesa. Alicja zawsze twierdziła że pod tą głupią maską którą przybiera jest naprawdę fajnym chłopakiem. Mary nienawidziła go. Jeśli można tak to nazwać. On był dla niej tylko kolejnym chłopakiem z którym można się pokłócić i nigdy nie wypowiadała się ani o nim ani o Syriuszu na plus. Dorcas miała normalne podejście i James był w jej oczach zwykłym chłopakiem. Nie lubiła się w nic mieszać. Natomiast Marlena po cichu kibicowała Jamesowi i Lily, jednak w przeciwieństwie do Alicji nigdy nie wyrażała swojego zdania.
-No! Muszę tylko pogadać o tym jeszcze z Lilką. O to chyba Remus?-wskazała ręką
-Chodźmy do nich.
Gdy podeszły zobaczyli Remusa rozmawiającego z Syriuszem i Marleną. Lily rozmawiała z Jamesem. Na Mary widok ten był szokiem, co więcej Lily uśmiechała się do niego i co jakiś czas śmiała się.
-Jeszcze jesteś taka pewna że ona nie da mu szansy?-szepnęła do niej Alicja i podeszła do Remusa nie chcąc im przeszkadzać.
-Co ona robi. Trzeba ją z tego wyplątać! Przecież on jest idiotą! Jak w ogóle może z nim rozmawiać?
-Daj spokój. Ona nie jest małą dziewczynką. Jak będzie ją nudził to przestanie z nią rozmawiać. A ona na razie nie wygląda na znudzoną- Dorcas popatrzyła na uśmiechniętą Lily, jednak Nie udało jej się tym zatrzymać Mary. Podeszła do nich uśmiechając się i powiedziała:
-Lilka mam dla ciebie propozycję matrymonialną.
-Jaką?-ze śmiechem zapytała Lily
-Pamiętasz Jerrego?
-Kogo?-Lily nie wiedziała o kogo chodzi. Obserwująca z boku tę sytuację Alicja zobaczyła zawiedzioną minę Jamesa.
-No tego przystojniaka z którym rozmawiałyśmy w pociągu wracając z Hogwartu.
-A no tak. On chyba jest na siódmym roku z tego co pamiętam.
-No. I wiesz co?! Spotkałam go na wakacjach.
-Serio?
-Jasne. Okazało się że jest przyjacielem mojego kuzyna i zgadnij o co mnie zapytał?
-Nie wiem, ale chyba to ma związek z tą propozycją materialną.
-No tak, przecież mówię! Pytał się mnie czy mogę ciebie z nim poznać.
-Przecież poznaliśmy się  w pociągu.
-Ile tam rozmawialiście? Dwie minuty?! Daj spokój!
-No może trochę więcej. Marlena ile nie było nas w przedziale?
-Jakieś piętnaście minut, no może dwadzieścia
-No przynajmniej piętnaście minut!
-Nieważne Lily! Nie rozumiesz?! Najprzystojniejszy chłopak w Hogwarcie a może nawet w Londynie chce się z tobą umówić!
-Hej ja jestem najprzystojniejszy!-zawołał Syriusz
-Zamknij się Black!-krzyknęła a potem znowu zwróciła się do Lilki-To jak będzie?
-Z czym?-Lily robiła co tylko mogła aby nie udzielać teraz jej odpowiedzi. Nie w towarzystwie wszystkich. Nie przy Jamesie. A że przy okazji powoli wyprowadzała Mary z równowagi? To akurat jej nie przeszkadzało.
-Raczej z kim! Ty w ogóle spałaś?
-No nawet zaspałam. Ale to chyba po tej jeździe Błędnym Rycerzem. Ostatni raz!-To nie Marlena czy Dorcas które od razu by się domyśliły kiedy należy przestać. Mary taka nie była. Szczera tak, ale domyślna- nie!
-No nie wiem. Muszę to przemyśleć.
-Co tu jest do przemyślenia?
-No ja na miejscu Lilki w życiu bym się z nim nie spotkał!-wtrącił się James
-A niby dlaczego?-zainteresowała się Lily
-Po pierwsze nie ma odwagi żeby samemu z tobą porozmawiać. To chyba najlepiej o nim nie świadczy.
-Ty akurat nie masz prawa go osądzać Potter!- gdy przyjaciele usłyszeli nazwisko nie imię wiedzieli że najlepiej teraz się ewakuować.
-No tak. Bo dla Lilianny Evans liczy się tylko wygląd!
-A skąd ty to możesz wiedzieć?
-No cóż taka jest prawda. Chyba nie zaprzeczysz?
-Wcale że nie. Ale nie martw się ty nie masz szans u mnie ani pod względem wyglądu, ani pod względem inteligencji której nie posiadasz! On jest o sto razy lepszy od ciebie!
-No jasne. Pasujecie do siebie. Jesteście idealni.
-Co?
-No tak. Lily Evans, najgrzeczniejsza...
-Dobra przestańcie już!-jeśli kłótnie Mary z Syriuszem były zabawne, to Lily z Jamesem były niebezpieczne, zarówno dla niech jak i dla najbliższego otoczenia. Dlatego właśnie Remus postanowił spróbować to przerwać. Choć każdy wiedział że są na to marne szanse.
-Nie daj mu skończyć! No jaka jestem?!
-Zarozumiała, wszechwiedząca, zapatrzona w siebie..
-Ja zapatrzona w siebie? To ty chyba jesteś ślepy! Kto uznaje że jest najpopularniejszy i każda dziewczyna mu się należy?
-Ja?
-A kto? Mierzwisz te swoje rozczochrane włosy i myślisz że każda rzuci ci się do twoich stóp! Co mam je jeszcze umyć? Czy pocałować?!
-Czy ty się słyszysz kobieto?! Myślisz że do końca życia będę za tobą latać? Jest wiele dziewczyn z którymi mogę być!
-No to proszę! Droga wolna! Ja nie jestem taką idiotką jak inne którymi się bawisz! Co ty myślisz że mi sprawia przyjemność  jak za mną ciągle łazisz?
-Więc aż tak bardzo ci przeszkadzam?
-Tak. I byłabym ci bardzo wdzięczna jakbyś się odczepił! Możesz się do mnie już nigdy nie odzywać. Zrobisz mi tylko przysługę.
-Dobra. Wszystko dla panny Evans.
-Dziękują bardzo! Nie spodziewałam się tego po tobie! Od dziś się nie znamy!
-Dobra!
-Dobra!
-Świetnie!
-Świetnie!
I odwrócili się od siebie i ruszyli w przeciwne strony. Reszta przyjaciół westchnęła. A już myśleli że ta dwójka jakoś się dogada. No cóż życie jest pełne rozczarowań. Pożegnali się i dziewczyny ruszyły za Lily, a Remus z Syriuszem za Jamesem.

"Boże jaki to kretyn, idiota, palant, głupek, debil, rozczochraniec,..."-myślała Lily przeciskając się przez tłum. Myślała że się zmienił. że już nie jest taki. Ale jak zwykle się na nim rozczarowała. "Już nigdy nie posłucham tego głupiego głosu serca"-pomyślała-"i co teraz? Zadowolone? Potter nie potrafi być inny. To duże dziecko!"
-Lily! czekaj!-odwróciła się gdy usłyszała znajomy głos.
-Gdzie teraz idziesz?-zapytała Marlena
-Nie wiem- westchnęła o oparła się o ścianę jakiegoś sklepu.-Chyba już będę wracać. Pójdę zobaczyć o której mam autobus- odeszła kilka kroków, ale Mary chwyciła ją za rękę.
-Lilka, nie widziałyśmy się przez całe wakacje! Nawet nie wiesz jak się cieszę że was widzę!
-Ja też się cieszę.
-No właśnie! Pozwolisz żeby tego głupi Potter to wszystko zniszczył?-spojrzała na Lily a ona niepewnie pokręciła głową-Pamiętasz co mi pisałaś? Że chcesz się z nami wyszaleć bo przez całe wakacje umierałaś z nudów. Nadal chcesz?
-Chciałam, ale teraz chyba nie mam ochoty. -westchnęła-Ja naprawdę myślałam że on się zmienił. Miałam nadzieję że już więcej nie będziemy się kłócić i nie będzie za mną latał. Po prostu będziemy przyjaciółmi. A on co? Jak zwykle! Po co się wtrącał? Po co osądzał Jerrego?
-Wiem że zachował się idiotycznie.-rzekła cicho Alicja, a potem spojrzała karcąco na Mary- ale ty nie musiałaś przy wszystkich o Jerrym wspominać. Zwłaszcza przy nim! Wiesz jaki on jest!
-To nie jest wina Mary. Mogę przy nim rozmawiać o wszystkich facetach na świecie, a jemu nic do tego!
-Lilka, chodź. Podobno w tej kawiarni obok księgarni są dobre lody. Pogadamy, pośmiejemy się. Będzie fajnie.-odezwała się Dorcas
-No dobra. Nie będę się takim idiotą przejmować. Już nigdy się do niego nie odezwę. Chodźmy na te lody.
Reszta popołudnia szybko upłynęła przyjaciółkom podczas śmiechów, najnowszych plotek szczerych rozmów. Pożegnały się i każda poszła w swoją stronę. Lily poszła na przystanek, jednak na jej nieszczęście autobus odjechał pięć minut temu a do następny pojedzie dopiero za godzinę. Zrezygnowana poszła do pobliskiego parku, po drodze kupując paczkę jej ulubionych cukierków i usiadła na ławce. Park w promieniach zachodzącego słońca wyglądał przepięknie. Czerwone światło przebijało się przez korony drzew i oswietlało0 marmurową fontannę na samym środku. Na dróżkach wysypanych białymi kamyczkami kiełkowała zielona trawa, a równo przystrzyżony trawnik sprawiał że to miejsce wyglądało wyjątkowo. Wyciągnęła z torebki cukierki i napój i obserwowała cudny zachód słońca. Nagle ktoś usiadł obok niej. Podniosła oczy i zobaczyła szczupłą twarz chłopaka. Jego błękitne oczy i szeroki uśmiech sprawiły że przez chwilę nie mogła oderwać od niego oczu.
-Co taka śliczna dziewczyna robi o tej porze sama w parku?
-Podziwiam i myślę.
-A czy przynajmniej myśli o czymś przyjemnym?-spojrzała na niego. Jego widok był tak przyjemny i może to właśnie on wzbudził w niej zaufanie do obcego chłopaka
-Raczej nie. Jak można cały czas powtarzać ten sam błąd? Chociaż już nie raz obiecywałam sobie że więcej tego nie zrobię.
-A jaki to błąd?
-Widzisz- zdała sobie sprawę że jeszcze nawet nie przeszli na "ty", ale w tej chwili miała wielką potrzebę wygadania się komuś. Choć spędziła z przyjaciółkami bardzo dużo czasu nie opowiedziała im co ją trapi. Sama nie chciała się do tego przyznać.-od czterech lat ugania się za mną pewien chłopak. Najpierw muszę przyznać że mi to imponowało, jednak po jakimś czasie powoli zaczęłam mieć tego dość. Nie raz mówiłam mu żeby już sobie odpuścił, ale on nie dawał za wygraną.
-A co jest w nim takiego złego?-zapytał słuchając jej uważnie
-Myśli że jest pępkiem świata, znęca się nad młodszymi, obraża wszystkich dookoła. W końcu zaczęliśmy się codziennie kłócić aż doszło do tego że nie potrafiliśmy ze sobą normalnie rozmawiać. I tak kłóciliśmy się przez cztery lata. Przed wakacjami, po su...egzaminach on obraził mojego przyjaciela, który zresztą potem obraził mnie. On stanął w mojej obronie, ale dla mnie to nie było już takie ważne. Miarka się przebrała, nawrzeszczałam na niego. Przez całe wakacje do mnie pisał. I znowu nie pokazałam że nie mam silnej woli. Przez cały miesiąc nie otwierałam jego listów, ale w końcu ciekawość zwyciężyła i zaczęliśmy ze sobą pisać. Myślałam że się zmienił. Że już nie jest taki. I właśnie dzisiaj, kolejny raz udowodnił jak bardzo się myliłam, jakim jest idiotą. Gdy moja przyjaciółka wspomniała o chłopaku który chciał się ze mną umówić, poniosła go chyba zazdrość swoją drogą nigdy nie dawałam mu żadnych nadziei że będziemy razem. No i pokłóciliśmy się. Trochę niemiłych słów, ale dogadaliśmy się że od dzisiaj już się nie znamy. Powiedział że się w końcu ode mnie odczepi. Jeszcze kilka godzin temu myślałam że to dobry pomysł, ale teraz już nie jestem tego taka pewna. Nie wiem, może przyzwyczaiłam się do jego towarzystwa i do tego ciągłego " Evans umówisz się ze mną?".
-Wiesz że faceci najpierw robią a potem myślą?-zapytał nieznajomy po chwili ciszy
-Jak my wszyscy, to wcale go nie usprawiedliwia.
-Może nie. Na pewno nie. Ty za to musisz sobie wszystko uporządkować. Przez cztery lata chciałaś żeby w końcu dał ci spokój. Ale teraz kiedy już dał to tobie to nie pasuje. Zastanów się czego ty naprawdę chcesz.
-Chcę o nim zapomnieć. Chcę żeby przestał dla mnie istnieć.
-No to spróbuj zapomnieć. Ja tego za ciebie nie zrobię.
-Tak wiem, ale to nie będzie takie proste. Gdy zacznie się szkoła będę go widzieć kilka razy dziennie.
-To nie ma znaczenia.-spojrzała na niego zdziwiona.
-Ja to nie ma?
-Jeśli naprawdę nic dla ciebie nie znaczy to nawet żebyś musiała być z nim dwadzieścia cztery godziny na dobę to i tak o nim szybko zapomnisz.
-A jeśli coś znaczy?
-No to sprawa będzie trudniejsza. Nie łatwo ci będzie wymazać jego z pamięci.
-Nonsens. On nic dla mnie nie znaczy. Po prostu kolejny chłopak, których na tej planecie jest nie mało. Zapomnę.-Spojrzała na zegarek- jejku już tak późno. Muszę już iść żebym znowu się nie spóźniła. Dziękuję za wszystko.
Błękitnooki chłopak uśmiechnął się w kierunku oddalającej się rudowłosej dziewczyny.

Gdy dotarła już do domu, rodzice oglądali telewizję.
-O Lily. Jesteś nareszcie. Co tak długo?
-Spóźniłam się na autobus.
-Idź zrób sobie kolację.
-Nie jestem głodna. Pójdę już się położyć. Dobranoc
-Dobranoc Lily.
Weszła po schodach do jej pokoju. Przymknęła ciągle otwarte okno, wypuściła Corin na łowy i poszła się umyć. Po kilkunastu minutach kładąc się do łóżka pomyślała:"on nie jest dla mnie ważny. Po prostu zapomnę o nim. Będę traktowała go jak każdego chłopaka których nie raz spotykam. To będzie proste. Jako przyjaciel dla mnie nie istnieje." Zasnęła nie wiedząc jak bardzo się myli.


Głosuj (0)

gladys21 23:28:37 8/02/2012 [Powrót] Komentuj



I znów smutna notka. Coś te wakacje nie są najlepsze dla Lily :(
Były też i bardzo fajne momenty. Ja na przykład strasznie bym chciała zobaczyć "słodki uśmiech Jamesa" albo chociażby tą kłótnię Mary z Syriuszem : )
sharonmorgan.blog.onet.pl 12:20:47 9/02/2012
178-36-213-85.adsl.inetia.pl | brak www IP: 178.36.213.85